Ocena wątku:
  • 0 głosów - średnia: 0
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
Prośba o poradę behawiorystyczną
#1
Witam serdecznie,

Jeżeli nie sprawi to  kłopotu chciałabym się poradzić odnośnie zachowania mojej suni.
Psiak ma około 2 lat i została przeze mnie adoptowana pod koniec marca zeszłego roku. Nie znam jej przeszłości, ale z racji dość strachliwego charakteru i ogólnego dość znacznego zaniedbania w momencie adopcji,mogę podejrzewać, że żyła w bardzo złych warunkach. Sukcesywnie ją socjalizowałam, nabrała chęci do życia, nauczyła się chodzić po schodach, z radością wykonuje wszystkie moje komendy i choć nadal boi się wielu rzeczy jest najbardziej łagodnym i oddanym rottweilerem jakiego w ogóle można sobie wyobrazićSmile
Bezgraniczna miłość , jaką mi okazuje sprawiła, że ja także stałam się najszczęśliwszą psią opiekunkąSmile Chodzi za mną krok w krok i nie odstępuje w żadnej sytuacji. Zdaje sobie sprawę,że powinna być nieco bardziej samodzielna, ale jak tylko spojrzę na wpatrzone we mnie jej orzechowe oczy odechciewa mi się wprowadzać jakąkolwiek dyscyplinę. Zdaję sobie sprawę, że powinnam czasami być bardziej stanowcza i traktować ją jak psa, a nie jak córkę, ale nie potrafię. Przez pierwsze pół roku poświęciłam cały swój czas i pieniądze na to, by nabrała kształtów i została wyleczona, bo chyba dopadły ją w pierwszym okresie pobytu u mnie wszystkie możliwe choroby. We wrześniu wyglądała i czuła się już doskonale, więc postanowiliśmy ją wysterylizować, niedługo potem pojawił się problem, o który chciałabym podpytać. Będąc jeszcze w okresie rekonwalescencji musiałam wyjechać służbowo na 3 dni, a Gaya została w domu z moją dorosłą córką. Tęskniła tak bardzo, ze nie chciała jeść, ani wychodzić na spacer,a po moim powrocie osiusiała całe moje łóżko. Myślałam, że to jednorazowy incydent, ale po kilku dniach sytuacja się powtórzyła. Zadzwoniłam do weterynarza, z zapytaniem, czy może to być efekt sterylizacji, ponieważ czytałam, że niekiedy sunie nie trzymają po tym zabiegu moczu, ale odpowiedź była taka,że gdyby Gaya popuszczała wszędzie i po trochu, to moglibyśmy tak myśleć, ale siusia tylko na pościel całkowicie opróżniając pęcherz. Spotkałam się też z opinią, że to zachowanie świadczące o  strachu przed moim kolejnym wyjazdem, ale od mojej trzydniowej nieobecności minęły już 3 miesiące, a sytuacja się powtarza. Na początku siusiała tylko na moją pościel, ale teraz odczekuje na moment, kiedy córka lub syn wychodzą ze swoich pokoi i robi to z czystą premedytacją. Gaya nigdy nie spała ze mną w pościeli, bym mogła pomyśleć,że robi to na złość. Owszem, w ciągu dnia, jak czytam książkę lub oglądam telewizję, to leży na kanapie całkowicie wtulona we mnie, ale w momencie, kiedy rozkładam łóżko i wyciągam pościel wie, że idziemy spać i jej miejsce jest na swoim posłaniu. Bywa, że wskakuje i próbuje wymóc zgodę na wspólne spanie, ale jestem stanowcza. Czasami faktycznie mam wrażenie, że karze mnie w ten sposób, bo bywa, że zaraz po tym , jak ją wyrzucę idzie do pokoju syna lub córki i opróżnia pęcherz na łóżko, ale bywa, że obie śpimy całą noc każda w swoim łóżku, a zrobi to w momencie, kiedy wstaję się umyć. Nie jest to mały piesek i ilość płynu jaki zostaje uwolniony podczas tego procederu jest tak duża, że staję się już bezradna. pomijając fakt, że wszystkie kanapy zaczynają bardzo nieładnie pachnieć, to zaczynam się poważnie martwić, co może być tego przyczyną i co powinnam zrobić, by temu zapobiec. Nie wyobrażam sobie sytuacji, bym nie mogła tego opanować. Ta sytuacja trwa już 3 miesiące i staje się bardzo uciążliwa.Pomimo olbrzymich pokładów cierpliwości co do niej, zaczyna mnie to złościć. Nigdy nie przyłapałam jej na gorącym uczynku, bym mogła ją skarcić. Zawsze wchodzimy do "naznaczonego" pokoju chwilkę po fakcie, kiedy Gaya już leży grzeczniutko na swoim posłaniu.

Bardzo proszę o poradę.

Pozdrawiam serdecznie
Ewa Kaszubska, mama GayiSmile

meil eva.pmmn@poczta.onet.pl
"Jest twoim przyjacielem, partnerem, obrońcą, twoim psem. Jesteś jego życiem, miłością, przewodnikiem. Będzie twój, wierny i oddany do ostatniego uderzenia serca. Winien mu jesteś zasłużyć na to oddanie" - Anonim
Odpowiedz
#2
(2017-01-19, 12:11)admin napisał(a): Witam serdecznie,

Jeżeli nie sprawi to  kłopotu chciałabym się poradzić odnośnie zachowania mojej suni.
Psiak ma około 2 lat i została przeze mnie adoptowana pod koniec marca zeszłego roku. Nie znam jej przeszłości, ale z racji dość strachliwego charakteru i ogólnego dość znacznego zaniedbania w momencie adopcji,mogę podejrzewać, że żyła w bardzo złych warunkach. Sukcesywnie ją socjalizowałam, nabrała chęci do życia, nauczyła się chodzić po schodach, z radością wykonuje wszystkie moje komendy i choć nadal boi się wielu rzeczy jest najbardziej łagodnym i oddanym rottweilerem jakiego w ogóle można sobie wyobrazićSmile
Bezgraniczna miłość , jaką mi okazuje sprawiła, że ja także stałam się najszczęśliwszą psią opiekunkąSmile Chodzi za mną krok w krok i nie odstępuje w żadnej sytuacji. Zdaje sobie sprawę,że powinna być nieco bardziej samodzielna, ale jak tylko spojrzę na wpatrzone we mnie jej orzechowe oczy odechciewa mi się wprowadzać jakąkolwiek dyscyplinę. Zdaję sobie sprawę, że powinnam czasami być bardziej stanowcza i traktować ją jak psa, a nie jak córkę, ale nie potrafię. Przez pierwsze pół roku poświęciłam cały swój czas i pieniądze na to, by nabrała kształtów i została wyleczona, bo chyba dopadły ją w pierwszym okresie pobytu u mnie wszystkie możliwe choroby. We wrześniu wyglądała i czuła się już doskonale, więc postanowiliśmy ją wysterylizować, niedługo potem pojawił się problem, o który chciałabym podpytać. Będąc jeszcze w okresie rekonwalescencji musiałam wyjechać służbowo na 3 dni, a Gaya została w domu z moją dorosłą córką. Tęskniła tak bardzo, ze nie chciała jeść, ani wychodzić na spacer,a po moim powrocie osiusiała całe moje łóżko. Myślałam, że to jednorazowy incydent, ale po kilku dniach sytuacja się powtórzyła. Zadzwoniłam do weterynarza, z zapytaniem, czy może to być efekt sterylizacji, ponieważ czytałam, że niekiedy sunie nie trzymają po tym zabiegu moczu, ale odpowiedź była taka,że gdyby Gaya popuszczała wszędzie i po trochu, to moglibyśmy tak myśleć, ale siusia tylko na pościel całkowicie opróżniając pęcherz. Spotkałam się też z opinią, że to zachowanie świadczące o  strachu przed moim kolejnym wyjazdem, ale od mojej trzydniowej nieobecności minęły już 3 miesiące, a sytuacja się powtarza. Na początku siusiała tylko na moją pościel, ale teraz odczekuje na moment, kiedy córka lub syn wychodzą ze swoich pokoi i robi to z czystą premedytacją. Gaya nigdy nie spała ze mną w pościeli, bym mogła pomyśleć,że robi to na złość. Owszem, w ciągu dnia, jak czytam książkę lub oglądam telewizję, to leży na kanapie całkowicie wtulona we mnie, ale w momencie, kiedy rozkładam łóżko i wyciągam pościel wie, że idziemy spać i jej miejsce jest na swoim posłaniu. Bywa, że wskakuje i próbuje wymóc zgodę na wspólne spanie, ale jestem stanowcza. Czasami faktycznie mam wrażenie, że karze mnie w ten sposób, bo bywa, że zaraz po tym , jak ją wyrzucę idzie do pokoju syna lub córki i opróżnia pęcherz na łóżko, ale bywa, że obie śpimy całą noc każda w swoim łóżku, a zrobi to w momencie, kiedy wstaję się umyć. Nie jest to mały piesek i ilość płynu jaki zostaje uwolniony podczas tego procederu jest tak duża, że staję się już bezradna. pomijając fakt, że wszystkie kanapy zaczynają bardzo nieładnie pachnieć, to zaczynam się poważnie martwić, co może być tego przyczyną i co powinnam zrobić, by temu zapobiec. Nie wyobrażam sobie sytuacji, bym nie mogła tego opanować. Ta sytuacja trwa już 3 miesiące i staje się bardzo uciążliwa.Pomimo olbrzymich pokładów cierpliwości co do niej, zaczyna mnie to złościć. Nigdy nie przyłapałam jej na gorącym uczynku, bym mogła ją skarcić. Zawsze wchodzimy do "naznaczonego" pokoju chwilkę po fakcie, kiedy Gaya już leży grzeczniutko na swoim posłaniu.

Bardzo proszę o poradę.

Pozdrawiam serdecznie
Ewa Kaszubska, mama GayiSmile

meil eva.pmmn@poczta.onet.pl
Ewo, miałam dokładnie to samo z moim Tofikiem! To też piesek ze schroniska, który chciał nie chciał ma już swoje nawyki - wiadomo. Przykładowo: boi się jeździć autem albo robi niemiłosiernie smutne oczy jak tylko podniesie się jaką szmatkę do góry, ktoś go musiał bić Sad Nigdy jednak nie sprawiał problemów "wychowawczych" aż do pewnego dnia jak musiałam położyć się do szpitala na kilka dni. Tofikiem zajmowała się sąsiadka, która wręcz zamieszkała u nas, żeby nie było mu smutno. Po pierwszej nocy napisała mi SMS, że Tofik zasikał moje łóżko, kolejna noc to samo i kolejna także. Po moim powrocie do domu takie rzeczy dzieją się notorycznie np. jak później wracam do domu... Na początku sądziłam, że może coś mu dolega. Trochę poczytałam - zerknij na Portal Zdrowie Psa i Kota, to stamtąd dowiedziałam się, o kimś takim jak psi behawiorysta Smile Jesteśmy dopiero po pierwszej wizycie ale mam wrażenie, że już Tofik się trochę uspokoił. Chociaż by nie robi takich zmartwionych oczu za każdym razem jak wychodzę. Poczytaj sobie tam trochę, może znajdziesz rozwiązanie na zachowanie Gayi Smile Trzymam kciuki!
Odpowiedz


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości